Rosyjska pisarka Elene Lenina rozważa pozew wobec kilku gazet, które poinformowały, że doprowadziła ona do śmierci swojego kota.
Zamieściła zdjęcia kociaka, który dalej jest żywy i nieco mniej różowy.
Dziennikarze jak się okazało nie kwapili się by zadzwonić do kobiety i zapytać czy kot rzeczywiście nie żyje i po prostu napisały to co chciały napisać.
Pamiętajcie o pierwszej zasadzie dziennikarstwa – jeśli przedstawicie coś w formie pytania, nie musicie się martwić o fakty!
Elena chce się dowiedzieć czy media czują się winne i przeproszą za to, że ponad 30,000 osób podpisało petycję wnosząc o aresztowanie kobiety za znęcanie się nad zwierzętami.
Kot może i jest żywy, ale nie oszukujmy się – Elena, dalej jest idiotką, która przefarbowała go na różowo!